SANATORIUM POD KLEPSYDRĄ
dramat, Polska, 1973, 119 min
reżyseria: Wojciech Jerzy Has
obsada: Gustaw Holoubek, Jerzy Trela, Jan Nowicki, Ludwik Benoit

Wojciech Jerzy Has mistrzowsko przenosi na ekran prozę Bruno Schulza. Oniryczne, rozgrywające się w świecie wyobraźni i wewnętrznych przeżyć opowiadania Schulza, wydają się należeć do kategorii literatury, której właściwie nie da się sfilmować.
Jeżeli ktoś w polskim kinie mógł podjąć się tego karkołomnego zadania, to właśnie autor "Rękopisu znalezionego w Saragossie". WOJCIECH JERZY HAS był reżyserem, który potrafił wznieść się ponad ograniczenia filmowych konwencji, by dotykać tego co tajemnicze, metafizyczne, nierealne. Has podkreślał, że wychował się na Schulzu, którego pisarstwo wywarło duży wpływ na całą twórczość reżysera. Z czasem zmierzenie się z prozą "polskiego Kafki" stało się dla filmowca, jak sam wspominał, artystyczną koniecznością.
"Sanatorium pod klepsydrą" uchodzi za jedno z najwybitniejszych dokonań polskiej kinematografii. Has napisał scenariusz w oparciu o różne opowiadania Schulza - film nie jest dosłowną adaptacją tekstów pisarza z Drohobycza, lecz raczej próbą przeniesienia na ekran ich klimatu i sensu. W "Sanatorium pod klepsydrą" znajdujemy się wraz z granym przez Jana Nowickiego bohaterem, Józefem (porte parole samego Schulza) w przestrzeni wyobraźni i pamięci. Józef przybywa pociągiem-widmem do tajemniczego sanatorium, w którym mieszka jego ojciec. To wyjęte żywcem ze snu miejsce, wydaje się istnieć poza czasem - ba, czas biegnie tu nawet wstecz. Józef powraca też do zagubionej krainy dzieciństwa - rodzinnego, chasydzkiego miasteczka, które w rzeczywistości dawno już nie istnieje.
Niezwykły, surrealistyczny świat Schulza oddany jest przez pełną wyobraźni reżyserię Hasa, sugestywne scenografie Jerzego Skarżyńskiego oraz brawurowe zdjęcia jednego z najwybitniejszych polskich operatorów, Witolda Sobocińskiego. Film został zauważony na świecie - Has otrzymał Nagrodę Jury w Cannes i był o krok od zdobycia Złotej Palmy.






.....coś niesamowitego...sceny jak z odrealnionych snów...nigdy nie miałem okazji zobaczyć tego dzieła,ale wkońcu sie udało!!!malarycznie polecam!!!pokój
co tu pisać, to trzeba koniecznie zobaczyć. Kowalska Halina i Nowicki Jan bezbłędni.
Jedno z najlepszych dzieł mistrza polskiego kina, spadkobiercy Bunuela. Has genialnie oddał ducha prozy Schulza, praktycznie nieprzekładalnej na język filmowy. Film przeznaczony do wielokrotnego oglądania i podziwiania, dużo traci na małym ekranie. Jan Nowicki rzeczywiście wybitny, w jednej ze swych najlepszych ról. Znakomicie potrafił oddać przemianę wewnętrzną i dojrzewanie głównego bohatera. Bardzo lubię tez sceny z Holoubkiem, którego głos słyszany jest jak gdyby z zaświatów. Przejmujący film wielkiego reżysera, niestety niedocenianego przez tzw. szeroką publiczność.
to skandal zeby ten film zajmowal tak odlegla pozycje (np za jakims conanem niszczycielem) to kto tu glosuje widzowie polsatu czy co? tym co znaja nie trzeba zachwalac a ci co niewidzieli no coz przd telezizory biegim!!!
Obłędna maligna na ekranie...i chyba jedyna rola Nowickiego, którą naprawdę lubię :) Jest w tym filmie kilka takich obrazów, która zapamietuje się na całe zycie - a niewiele filmów takie obrazy posiada - ślepy drużnik, Żydzi spiewajacy Panu, ojciec w sklepie mierzący rozpadajacy się materiał, po którym chodzą robaki, Adela w scenie pierwszego podglądania i wreszcie świece na rynku kończące film. Czas zużyty, czas wielokrotnie wykorzystany, czas poprzeciarany , czas niedanych powtórzeń - nei wiem,czy istnieje jakiś inny film, który tak malarsko pokazuje rozkład. Dla wielbicieli Schulza - obowiązkowo , choć lepeij oglądac ten film na długo zanim wpadnie nam w ręce