RONIN
thriller, USA/Wlk. Brytania, 1998, 116 min
reżyseria: John Frankenheimer
obsada: Robert De Niro, Jean Reno, Natascha McElhone, Stellan Skarsgard, Sean Bean, Jonathan Pryce

© Metro-Goldwyn-Mayer Studios Inc.
Plejada międzynarodowych gwiazd wciela się w drużynę superszpiegów do wynajęcia w emocjonującym sensacyjnym widowisku Johna Frankenheimera.
W dawnej Japonii roninami nazywano samurajów bez suwerena - wolnych, wędrownych wojowników do wynajęcia. Bohaterowie filmu Frakenheimera to współcześni odpowiednicy roninów - szpiedzy, agenci, płatni zabójcy i specjaliści od mokrej roboty. Kiedyś pracowali dla rozmaitych wywiadów, ale po zakończeniu Zimnej Wojny rządy przestały potrzebować ich usług. Bohaterowie filmu stali się więc ludźmi do wynajęcia - z umiejętności wysoko wykwalifikowanych specjalistów może teraz skorzystać każdy, kto ma pieniądze. Jednym z nowoczesnych roninów jest Sam (Robert de Niro), były agent CIA, który zostaje zwerbowany przez tajemniczych zleceniodawców do przeprowadzenia równie tajemniczej akcji. Amerykanin trafia do międzynarodowego zespołu, w którym spotyka kolegów po fachu - weteranów różnych służb specjalnych od brytyjskiego SAS po radzieckie KGB. Zadanie z pozoru wydaje się proste: najemnicy mają ukraść pewną walizkę, zanim aktualni właściciele sprzedadzą ją rosyjskiej mafii. Zawartość nesesera pozostaje dla bohaterów nieznana - ale szybko staje się jasne, że walizka jest przedmiotem pożądania połowy tajnych organizacji, służb specjalnych i wywiadów świata. Sprawę komplikuje dodatkowo zdrada, która zakrada się w szeregi drużyny. Zaczyna się mordercza gra, a każdy z jej uczestników może ufać tylko samemu sobie.
"Ronin" to jeden z najbardziej efektownych filmów sensacyjnych końca lat 90. Fabuła zbudowana jest na piętrowej, skomplikowanej intrydze - misternej grze pozorów i zaskakujących zwrotów akcji. To historia, w której każdy bohater ma dwie twarze i gra przynajmniej na dwa fronty, a podział na wrogów i przyjaciół jest płyny i zawsze tymczasowy. Za koronkowy scenariusz odpowiedzialny jest David Mamet. Nazwisko słynnego dramaturga i mistrza przewrotnych fabuł nie występuje jednak w czołówce. Na skutek konfliktu z producentami i Amerykańską Gildią Scenarzystów, Mamet zdecydował się nie podpisywać filmu i ukrywał się pod pseudonimem Richard Weisz.
Dobry scenariusz znalazł godnego realizatora w osobie doświadczonego JOHNA FRANKENHEIMERA. Reżyser uchodzi za mistrza w realizacji scen pościgów samochodowych. W "Roninie" są one rzeczywiście imponujące - dość powiedzieć, że podczas kręcenia filmu zniszczono 80 aut, a wśród kierowców-kaskaderów znaleźli się byli zawodnicy Formuły 1. Dodatkową atrakcją energetycznego, trzymającego w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty filmu, jest budząca respekt obsada. Robert De Niro jest tu w najwyższej formie. Partnerują mu międzynarodowe gwiazdy, między innymi Francuz Jean Reno, Szwed Stellan Skarsgard, Brytyjczycy Sean Bean i Jonathan Pryce. Kręcąc "Ronina" Frankenheimer nie miał większych ambicji, niż stworzenie dobrego widowiska rozrywkowego, ale w swoim gatunku film jest pierwszorzędny.






Bardzo ciekawe kino akcji.Na wyróżnienie zasługuje ciekawie skonstrowany scenariusz.Widz nie ma czasu na chwilę oddechu.Na pierwszy plan wysuwa się także aktorstwo,no ale jeżeli w projekt zostaje zaangażowany R.D.Niro to nie ma się co dziwić,to musi być sukces.Polecam.
Również gorąco polecam. Film trzyma w napięciu do ostatniej sekundy m. in. za sprawą nieodgadnionej zawartości walizki... film ma prawie same plusy (przekonywająca gra aktorska, sceny pościgowe w centrum miasta bez użycia efektów specjalnych, intrygujący wątek sensacyjny z elementami wojny psychologicznej, zaskakujący finał). Mój prywatny minus za to, że przez cały czas nie wiadomo o co tak na prawdę toczy się gra :)))
Tez polecam, choć tak naprawdę fakt,że ciągle nie wiadomo co jest w tej walizce okrrrropnie denerwuje. Grają wszyscy na piątkę z pluuusem!
Bardzo przyjemny obraz. Cieszy mnie fakt, że dobry film sensacyjny można również zrobić na tle ładnych europejskich miast, a nie mega-amerykańskich metropolii. Intryga zawiła, napięcie i pościgi( wręcz cudowne, a to s8...). Nic nowego do gatunku nie wprowadza, ale to solidnie zrobione kino. Jedyną rzeczą, która mnie denerwowałą w tym filmnie to idiotyczne wręcz sceny wybuchających samochodów.
Reżyser kierował się dziwną teorią, że jak jest wypadek samochodwy to owy samochód musi zaraz się zapalić i spektakularnie wybuchnąć. Moim zdaniem, nie pasuje to nijak do tego filmu(psuje świetne pościgi).
Coz, trzeba czyms zaciekawic amerykanskiego widza. To przeciez dzieki niemu zwroci sie film. A ze lubi taki jegomosc fantasy w stylu "Fast&Furious"...
Tak na marginesie dodam, zeby uwypuklic to co napisalem: prosze obejrzec obydwie czesci "transportera". Fantastycznie widac, jakie bajeczki musza byc podawane amerykancom /vol.2/, a jakie sceny poscigow sa w vol.1
Efektowność zastąpiła napięcie, kaskaderzy zastąpili aktorów. Świetne nazwiska a wyszło dzieło ala Jerry Bruckheimmer: duży budżet, pościgi i pistoleciki. Wiarygodniejsze i lepsze pościgi widziałem w stareńkim Bullicie. Szkoda czasu na kolejne mission impossible, tyle że pod innym sztafażem.
bardzo dobry film, jeden z moich ulubionych, na pewno nie można sie na nim nudzić
Oglada się z emocją, pościgi samochodowe mogą zaspokoić najbardziej wymagających widzów. Polecam i nastolatkom, ich rodzicom a także dziadkom.